On dwukrotnie uciekał z obozu koncentracyjnego. Dwukrotnie został schwytany. Po drugim razie dali mu łopatę, aby wykopał sobie grób. Tą samą łopatą zabił strażnika, przebrał się w jego mundur i uciekł – tym razem skutecznie.
Później mówił: „Romantyk uznałby dekoracje za odpowiednie i umarł. Ja jestem humorystą. Zabiłem go łopatą”.
To był Stanisław Jerzy Lec – poeta, satyryk, filozof, jeden z największych aforystów XX wieku. Mistrz krótkiej, ciętej myśli, która trafia prosto w sedno.
O życiu:
— Ludzie są samotni, bo zamiast mostów budują mury.
— Bez wyjścia nazywamy sytuację, z której wyjście nam się nie podoba.
— Myślałem, że spadłem na samo dno, aż tu nagle zapukali od spodu…
— Technika techniką, ale winda psuje się częściej niż schody.
— Nie każda szara masa ma coś wspólnego z mózgiem.
— Wiele bumerangów nie wraca. Wybierają wolność.
— Nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności. A znajomość – często tak.
— Optymizm i pesymizm różnią się tylko datą końca świata.
— Światem rządzi przypadek. Ciekawe tylko – kto rządzi przypadkiem?
— Życie to szkodliwa rzecz. Wszyscy na nie umierają.
O człowieku:
— Po rozmowie z niektórymi ludźmi mam wyraźny kompleks wyższości.
— Dach nad głową często nie pozwala ludziom rosnąć.
— Wielu zerom wydaje się, że są orbitą, po której kręci się świat.
— Ten, kto nie zna się na niczym, może zająć się wszystkim.
— Jego sumienie jest czyste. Nigdy nieużywane.
— Gdyby zwierzę zabiło z premedytacją, byłby to ludzki czyn.
— Znałem człowieka tak mało oczytanego, że musiał sam wymyślać cytaty klasyków.
— Granica między światłem a cieniem – to ty.
— Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Ale skąd pewność, że pracował w realistycznym stylu?
On dwukrotnie uciekał z obozu koncentracyjnego. Dwukrotnie został schwytany. Po drugim razie dali mu łopatę, aby wykopał sobie grób. Tą samą łopatą zabił strażnika, przebrał się w jego mundur i uciekł – tym razem skutecznie.
Później mówił: „Romantyk uznałby dekoracje za odpowiednie i umarł. Ja jestem humorystą. Zabiłem go łopatą”.
To był Stanisław Jerzy Lec – poeta, satyryk, filozof, jeden z największych aforystów XX wieku. Mistrz krótkiej, ciętej myśli, która trafia prosto w sedno.
💭 O życiu:
— Ludzie są samotni, bo zamiast mostów budują mury.
— Bez wyjścia nazywamy sytuację, z której wyjście nam się nie podoba.
— Myślałem, że spadłem na samo dno, aż tu nagle zapukali od spodu…
— Technika techniką, ale winda psuje się częściej niż schody.
— Nie każda szara masa ma coś wspólnego z mózgiem.
— Wiele bumerangów nie wraca. Wybierają wolność.
— Nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności. A znajomość – często tak.
— Optymizm i pesymizm różnią się tylko datą końca świata.
— Światem rządzi przypadek. Ciekawe tylko – kto rządzi przypadkiem?
— Życie to szkodliwa rzecz. Wszyscy na nie umierają.
💭 O człowieku:
— Po rozmowie z niektórymi ludźmi mam wyraźny kompleks wyższości.
— Dach nad głową często nie pozwala ludziom rosnąć.
— Wielu zerom wydaje się, że są orbitą, po której kręci się świat.
— Ten, kto nie zna się na niczym, może zająć się wszystkim.
— Jego sumienie jest czyste. Nigdy nieużywane.
— Gdyby zwierzę zabiło z premedytacją, byłby to ludzki czyn.
— Znałem człowieka tak mało oczytanego, że musiał sam wymyślać cytaty klasyków.
— Granica między światłem a cieniem – to ty.
— Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Ale skąd pewność, że pracował w realistycznym stylu?